galeria zdjęć

Szary jesienny  poranek 24 października, pomimo niesprzyjającej aury na rynku jordanowskim stawia się cała grupa. Tym razem wracamy w Pieniny, za cel obraliśmy położony w Małych Pieninach, w miejscowości Jaworki koło Szczawnicy  Wąwóz Homole.Bladym świtem docieramy na miejsce i od razu wyruszamy w drogę, przewodzi nam jak zwykle nasz przewodnik Pan Andrzej Bulańda.

Wąwóz pochodzi z okresu jury i kredy ma długość około 800m, jego dnem płynie potok Kamionka.

Pnąc się w górę wąwozu przechodzimy wielokrotnie malowniczymi mostkami z jednej strony potoku na drugą by po kilkunastu metrach powrócić na znany brzeg i po chwili znów przeprawiać się na drugą stronę. Zadzieramy głowy by podziwiać wyłaniające się z mgły turniczki, skałki mające urozmaiconą rzeźbę i ciekawą budowę geologiczną, a to znów podziwiamy kaskady, wodospady i ogromne głazy zalegające dno wąwozu. Na wapiennych skałach wąwozu rosną rzadkie gatunki roślin i liczne gatunki jałowców. Wreszcie ostatnie podejście, wspinamy się w towarzystwie szumu potoku zalesionym lewym zboczem wąwozu, ścieszka wyprowadza nas na Dubantowską Dolinkę, gdzie nasz przewodnik zarządza   krótką przerwę w czasie której opowiada związane z wąwozem legendy i przytacza jego historię. Po chwili ruszamy dalej ścieżka prowadzi przez las i wyprowadza nas na rozwidlenie prowadzące zielonym szlakiem na przełęcz pod Wysoką a w drugą stronę prowadzi na powrót do Jaworek. Po krótkie naradzie mając na względzie panujące warunki, a dokładni rzecz ujmując brak perspektyw na ich zmianę podjęliśmy decyzję o powrocie do Jaworek.

Jedną z uczestniczek naszej wyprawy była Pani Irena Stopa  i trzeba podkreślić że jest rdzenną mieszkanką tego terenu znająca historię i współczesność tej miejscowości, dzięki czemu wspaniale uzupełniała naszego przewodnika swoją wiedzą, jak również uatrakcyjniała nam  wycieczkę oryginalnymi Łemkowskimi pieśniami, legendami i ciętym dowcipem.

Po dotarciu na przełęcz i krótkiej przerwie na posiłek zmieniliśmy  plany dalszej części wycieczki. Po dotarciu do Jaworek spacerowaliśmy jeszcze piękną dolinką Białej Wody z której to udaliśmy się do  starej ,zabytkowej cerkwi będącej właśnie w trakcie renowacji, wszyscy byliśmy pod wrażeniem przywróconego do stanu świetności ikonostasu, starych fresków na ścianach świątyni, no a że po takich doznaniach należy ochłonąć spędziliśmy jakiś czas w szałasie cygańskim przy "gorącej herbacie" i ciepłych posiłkach, a otwarty ogień w kominku sprzyjał kontemplacji i wspomnieniom.

W czasie naszych wypraw czas biegnie bardzo szybko i trzeba było powoli rozstawać się z Jaworkami ,po drodze czekała nas jeszcze jedna cerkiew w pobliskiej Szlachtowej. Białą Cerkiew przykrytą trzema złoconymi kopułami zwiedzaliśmy również z wielkim zainteresowaniem. Wspaniałe wnętrze pełne pięknych prawosławnych ikon malowideł naściennych i ociekającego złoceniami ikonostasu po którym ślizgały się promienie słońca wpadające okienkami pod środkową kopułą. Tak ,tak wyszło słońce szkoda, że dopiero na pożegnanie z tymi pięknymi okolicami, cóż wszystko ma swój koniec, wśród naszych turystów pozostał pewien niedosyt...jeszcze wrócimy w Małe Pieniny!