galeria zdjęć

26 lipca 2009 roku –WYCIECZKA PIESZA GRUPY TURYSTYCZNEJ  W TATRY WYSOKIE NA HALĘ GĄSIENICOWĄ, KOŚCIELEC I PRZEŁĘCZ KARB

Po wycieczkach przygotowawczych przyszła pora na zdobywanie szczytów w Tatrach wysokich, i tak w niedzielę wczesnym rankiem bo już o godz. 6.00 nasza Grupa Turystyczna zebrała się tradycyjnie na placu przed Bankiem Spółdzielczym. Kilkanaście minut zajęły nam debaty czy zdecydować się w tym dniu na wypad w Tatry,  gdyż pogoda nie była zbyt ładna ale prognozy które słyszeliśmy w wiadomościach były optymistyczne i w dalszej części dnia miało się wypogadzać. Chyba te wiadomości skłoniły nas do wyjazdu na zaplanowaną wycieczkę. Busem dojechaliśmy do Zakopanego a następnie z Murowańca ruszyliśmy pieszo do schroniska na Hali Gąsienicowej. Przez całą drogę do schroniska towarzyszył nam leciutki deszczyk ale każdy z nas zaopatrzony był w pelerynkę, wiec nie odstraszył nas w żadnej chwili i po 2 godzinach dotarliśmy do schroniska. Tym razem nasza grupa liczyła 18 osób a najmłodsza nasza turystka miała zaledwie 7 lat, były również z nami Gimnazjalistki, osoby z przedziału tzw. młodzieży pracującej no i oczywiście turyści w „wieku dojrzałym”. W schronisku zamówiliśmy ciepłą kawkę i herbatkę i posililiśmy się przed dalszą drogą. Po blisko godzinie ruszyliśmy na drugi etap wyprawy czyli „Kościelec”. Pogoda rzeczywiście zaczęła się poprawiać, więc mogliśmy spokojnie zdjąć peleryny a nawet cieplejsze bluzy, gdyż i temperatura  zaczęła się znacznie podnosić. Spokojnym marszem dotarliśmy do „ Czarnego Stawu Gąsienicowego” skąd pozostało nam tylko wyskrobać się bo stromym zboczu na „Kościelec Mały” , który leży na wysokości 1863m npm. Zanim jednak przystąpiliśmy do ostatniego podejścia znowu nad stawem odsapnęliśmy z pół godzinki. Podejście na „Mały Kościelec wyglądało z dołu dosyć groźnie ale jak to mówią  „nie taki diabeł straszny jak go malują. Co prawda całą drogę wznoszącą się stromo pod górę trzeba iść pojedynczo wąską ułożoną z kamienia ścieżką  w formie stopni. Jest to dosyć męcząca forma podejścia, więc co kilkadziesiąt metrów zatrzymywaliśmy się na kilka minut by odsapnąć i podziwiać wspaniałe widoki, które ukazywały się nam z zanikających chmur i mgieł. Gdy już znaleźliśmy się na górze słonko już na dobre wyszło z poza chmur i dookoła nas ukazały się Tatry w całej swojej okazałości. To był niesamowity widok i każdy z nas robił setki zdjęć by uchwycić te piękne chwile. Po ok. pół godzinie przełęczą „Karb” z „Małego Kościelca”  podeszliśmy pod „Kościelec” który leży o 300m wyżej lecz w tym miejscu  grupa zdecydowała, że jego zdobycie pozostawimy sobie na inną wyprawę i ruszyliśmy w drogę powrotną wybierając  niebieski szlak aby nie schodzić tą samą droga. Schodząc mogliśmy podziwiać dolinę  „Stawów Gąsienicowych” i spokojnym marszem doszliśmy do schroniska na Hali Gąsienicowej lecz już się nie zatrzymywaliśmy tylko szliśmy nadal aż do Murowańca. Tutaj postanowiliśmy jeszcze zwiedzić wystawę  Zwierząt  a także plenerowa wystawę Historii Tatr. Następnie pozostało nam tylko zejść do ronda drogą asfaltowa i szczęśliwie wróciliśmy do domu.