galeria zdjęć

20 lutego rozpoczęliśmy nowy, drugi sezon grupy turystycznej MOK. Zaplanowaliśmy przejście z Jordanowa przez górę św. Ludwiki do Toporzyska pod stadninę koni, a stamtąd powrót do Jordanowa. Wyruszyliśmy o umówionej porze ze stałego miejsca wymarszu. Pogoda w sobotę nie była najlepsza, ale z doświadczenia wiemy, że nigdy nie było to dla nas przeszkodą. Szliśmy żółtym szlakiem w kierunku Babiej Góry. Za plecami mieliśmy Jordanów z wieżą kościelną górującą nad nim, przez długi czas naszej wędrówki widoczną w oddali.

Będąc pod wrażeniem pierwszego z cyklu spotkań o historii Jordanowa, bardzo ciekawie poprowadzonego przez pana Stanisława Bednarza dzień przed naszą wycieczką, pozwolę sobie na przedstawienie zwyczajowych nazw miejsc przez które przechodziliśmy, aby nie znikły z naszej pamięci. Mijaliśmy „Piaski”, ostry zakręt „Pod Łomem”, a za „Długimi Zagonami” zeszliśmy ze szlaku, w kierunku „Rąbanisk”. Po kilkuset metrach znaleźliśmy się na skrzyżowaniu zwanym „Ogonicą”. I wtedy ktoś rzucił hasło: idziemy pod pomnik (w domyśle - pomnik na Wysokiej)! Mało brakło i doszlibyśmy do pomnika, ale ta wycieczka miała inny cel i dlatego po zrobieniu około 3 km pętli znaleźliśmy się ponownie na „Ogonicy” – pod pomnik pójdziemy innym razem.

Dalszą trasę kontynuowaliśmy  żółtym szlakiem w kierunku Toporzyska. Po przejściu kilkuset metrów stanęliśmy na najwyższym okolicznym wzniesieniu, czyli górze św. Ludwiki (653 m.n.p.m.). Jest to bardzo ciekawy punkt obserwacyjny. Przy dobrej widoczności widać stąd cały Jordanów, Spytkowice wraz z panoramą Tatr i Toporzysko na tle Babiej Góry. Szliśmy dalej przez pola, ledwo widoczną drogą, zawianą śniegiem. Przed nami wyłaniała się co chwilę Babia Góra – niczym drogowskaz. Po kilku kilometrach doszliśmy do skrzyżowania z asfaltową drogą. W lewo prowadziła ona do stadniny koni, w prawo do Toporzyska. Zdecydowaliśmy się iść w prawo, a chwilę później znaleźliśmy dobre miejsce na ognisko. Zachowując niezbędną ostrożność rozpaliliśmy ogień, usmażyliśmy kiełbaski i które wyjątkowo smakowały po dotychczasowych trudach. Usunęliśmy wszystkie ślady naszego pobytu i ruszyliśmy dalej.

Po przejściu kolejnego odcinka drogi znaleźliśmy się na terenie parku dworskiego w Toporzysku. Na miejscu dworu pozostała tylko kapliczka Matki Boskiej. Z kapliczką ta wiąże się następująca legenda:

Stoi ona podobno na grobach rodziny Górkiewiczów, ostatnich właścicieli dworu. Zanim ją wybudowano, często słychać było koło mogił krzyki i jęki oraz płacz dziecka. Przerażeni mieszkańcy ufundowali w tym miejscu kapliczkę. Wtedy głosy umilkły.

Do dziś pozostał park dworski. Rośnie tu wiele ciekawych gatunków drzew     Buki, platan, dąb, kasztanowce. Większość drzew liczy około 130 lat. Kilka z nich jest pomnikami przyrody. Zachowała się również część alei dojazdowej.         Warto będzie się tu wybrać wiosną, kiedy rozwiną się liczne kwiaty polne, krzewy i inne rośliny w poszyciu leśnym.

Opuściliśmy park i niestety już drogą asfaltową przez Toporzysko dotarliśmy do punktu wyjścia. I tak zakończyła się nasza druga w tym sezonie wycieczka.

                                                                                                             Grażyna Pałach