galeria zdjęć

 Dnia 28 lutego 2010 roku w chwili, gdy słońce budzi nowy dzień nasza grupa turystyczna, zwarta i gotowa na przeżycie nowych przygód wyrusza w kolejna wyprawę z cyklu „Poznajemy Jordanowską Ziemię”.

Celem tej wycieczki, którą obraliśmy w tym dniu, był Przykiec oraz Chrobocze.

Dzień zapowiadał się wspaniale, słońce towarzyszyło nam od samego rana i zwartym krokiem ruszyliśmy po zakrętach w kierunku ulicy Batalionów Chłopskich, gdzie dołączyłam się do grupy. Mimo przeszkód takich jak błoto i topniejący śnieg nie poddaliśmy się i nie żałujemy, ponieważ miejsce do którego dotarliśmy tzw. Kamionka, czyli górzyste wzniesienie, rozpościerała przed nami przepiękną panoramę Jordanowa, na tle ośnieżonych Tatr.

Prócz tak wspaniałego widoku w oddali mogliśmy podziwiać pasmo gór z Luboniem Wysokim oraz naprzeciwko zarys Bystrej Podhalańskiej skąd dobiegał radosny odgłos gwiżdżącego pociągu. Naszą wyprawę umilał stukot dzięcioła o drzewo, a także wesoło fruwające między drzewami ptaszki, które wiły gniazda, śpiewając „ Tu wre praca”. Idąc dalej zauważyliśmy wiele połamanych drzew, które świadczą o nawałnicach, jakie miały miejsce w październiku 2009 r., a w chwili obecnej podczas roztopów mogliśmy dokładniej ocenić straty będące dla oczu przykrym widokiem.

Pod Przykcem zatrzymaliśmy się obok  ambony myśliwskiej, gdzie obserwowaliśmy stadko spłoszonych, podskakujących sarenek pod laskiem. W tym miejscu znajduje się także kilka paśników zaopatrzonych w siano i sól, aby sarny mogły przetrwać nawet najbardziej srogą zimę.

Czas w którym przyroda budzi się po długiej zimie i ujawnia swoje uroki skrywające się pod płaszczem resztek śniegu pobudziły nasze siły witalne sprawiając, że z większą ochotą i radością ruszyliśmy w dalszą trasę, czyli na szczyt Przykca. Mimo pionowego podejścia, które sobie obraliśmy widok ze szczytu zrekompensował nam cały wysiłek, a mianowicie Miasto Jordanów u naszych stóp. Choć przez chwile mogliśmy się poczuć jak prawdziwi odkrywcy. Po odpoczynku, który i dla nas był zasłużony przeszliśmy koło przepompowni, bacówki oraz przeprawiwszy się przez zamarznięty potok dotarliśmy do wymierzonego celu, którym był Dworek na Chrobaczym. Oczywiście w lasku na polanie zapaliliśmy małe ognisko by upiec kiełbaski i posilić się troszkę. Muszę przyznać, że część naszej grupy mimio, iż mieszkają w Jordanowie od urodzenia na górze Przykiec była po raz pierwszy. Bardzo polecam wszystkim mieszkańcom Jordanowszcyzny do przejścia tą trasą, a napewno nie pożałują!

Irena Stopa