galeria zdjęć

 

SIWY WIERCH

W dniu 20.06.2010 roku  odbyła się wycieczka licząca ok. 30 osób małych i dużych, zorganizowana przez MOK w Jordanowie,  na słowacki Siwy Wierch (1805m npm), to jest najbardziej wysunięty na zachód szczyt  pasma Tatr Zachodnich. Była to urocza wędrówka  wśród oryginalnych krajobrazów i niezwykle bogatej roślinności .

Przed nami droga daleka, toteż zbiórka została wyznaczona na godzinę 6:00, bo przecież każdy z nas dorosłych chciał jeszcze przed odjazdem oddać głos na swojego kandydata w drugiej turze wyborów prezydenckich. Tak duże zainteresowanie wyborami  o tak wczesnej porze wprawiło obie komisje  w niemałe zdumienie.

Droga do Zuberca minęła nam  spokojnie, nie licząc  małego incydentu na granicy, związanego z nowymi przepisami, dotyczącymi poruszania się autokarów po Słowacji.  Kierując się na  Wyżnią  Huciańską Przełęcz, minęliśmy jedyny działający kamieniołom w Tatrach.

Świeciło słońce. Dzień zapowiadał się upalny, więc wszyscy raźnym krokiem i z ochotą wyruszyli na szlak ku przygodzie.  Najpierw wspinaliśmy się zalesionym zboczem w stronę Białej Skały widocznej z przełęczy . Z białą Skałą wiąże się legenda, która mówi o kuszącej sile złota, które właśnie w tej okolicy miało się znajdować. Otóż pewien Słowak o nazwisku Juliusz Banary  poświęcił 30 lat swojego życia i cały majątek, a więc dolary zarobione w Ameryce, na poszukiwanie legendarnych skarbów ze skutkiem, jak wieść niesie, najlichszym z lichych. Dla nas zaś od tego momentu otworzyły się przepiękne widoki na Orawę i Liptów oraz otaczające je pasma górskie. Patrzyliśmy w zadziwieniu, słuchając opowieści naszego przewodnika, Andrzeja. W spiętrzeniu szczytowym Siwego Wierchu szlak staje się bardziej wymagający, dwa kominy skalne są ubezpieczone łącznie dwudziestoma pięcioma metrami łańcucha. Dzięki pomocy krzepkich dłoni niestrudzonego przewodnika Pana Andrzeja Bulandy i  pomocników - ochotników wszyscy uczestnicy wśród śmiechów i dopingu pozostałych sprawnie pokonali przeszkody. Niemal już pod samym wierzchołkiem w pobliżu ścieżki znajduje się wylot największej jaskini w tym rejonie – Studni W Siwym Wierchu. Nareszcie szczyt! Odbieramy gratulacje od przewodnika. I słuchamy, co mówi o rozległej panoramie, gdzie dominuje potężny Salatyński Wierch, a pełne powabu widoki otwierają się w stronę Liptowa i Orawy.  Pora schodzić.

Policzeni, weszliśmy na szlak zbiegający bystro na północny wschód wąską  granią. W dole po prawej widać  polanę w Dolinie Bronowieckiej. Skały grani kończyły się niewysokim uskokiem, który ominęliśmy od lewej strony. Trasa stawała się rozłożysta i łagodnie przechodziła w długie siodło Palenicy, urozmaicone szeregiem garbów. Ścieżka wiła się wśród kosodrzewin, które wraz ze spadkiem wysokości przeszły w las.

Niektórzy prosto, niektórzy koślawo, dotarliśmy do celu, a stamtąd autokar powiózł nas do pobliskich ciepłych źródeł w Orawicy,  gdzie za jedyne 5 euro mogliśmy skorzystać z otwartych basenów termalnych, w których dokonaliśmy jedynie słusznej kąpieli.  Po wypiciu piwka i zjedzeniu prażonego sera (mniam, mniam) wróciliśmy do domów oglądać wieczór wyborczy.

Uczestnicy wycieczki - Konrad Turchan i Rafał Zembol