galeria zdjęć

 

09 sierpnia 2009 roku - WYCIECZKA PIESZA GRUPY TURYSTYCZNEJ  W TATRY SŁOWACKIE „BATYŻOWIECKI STAW, MAGISTRALA TATRZAŃSKA, SZCZYRBSKIE JEZIORO” ponad 2030 m npm

 

W kolejnej wycieczce organizowanej przez MOK wzięło udział 31 osób a było i więcej zainteresowanych lecz swój udział zgłosili zbyt późno i niestety nie mogli w tej wyprawie wziąć udziału. Wynajętym busem wczesnym niedzielnym rankiem ruszyliśmy w słowackie Tatry Wysokie. Zapowiadana w mediach piękna pogoda sprawdziła się w 100% i słoneczko pięknie wschodziło a niebo było błękitne. Do Słowacji wybraliśmy drogę przez Białkę Tatrzańską i Jurgów.

Pierwszy nasz postój był na parkingu przy „Przełęczy Zdziarskiej” po stronie słowackiej, skąd mogliśmy podziwiać „Tatry Bielskie” z najwyższym szczytem „Hawrań” (2154m npm.) Nasz przewodnik Pan Andrzej Bulańda zaplanował, że dojedziemy do miejscowości Szczyrbskie Jezioro i  stamtąd już pieszo ruszymy do schroniska „Popradzki Staw” , który znajduje się na wysokości 1494m npm i obejmuje obszar 6,26 ha a jego głębokość dochodzi do 17 metrów.  Pełni werwy szybko uporaliśmy się z tą trasą i po półtorej godzinie odpoczywaliśmy już przy schronisku nad jeziorem dając sobie pół godziny czasu na posiłek. Wokoło otaczały nas piękne widoki Tatr Wysokich ze szczytami  „Osterwy”, „Wysokiej”, „Kopy Popradzkiej” i „Grani Baszt z Szatanem”

Po tej małej przerwie ruszyliśmy w dalsza drogę zmierzając do Symbolicznego Cmentarza Ofiar Tatr. Słowo "symboliczny" oznacza, że nie ma tu grobów, lecz tylko tabliczki upamiętniające tych, którzy nie powrócili z gór. Odnaleźliśmy  tu nazwiska kompozytora Mieczysława Karłowicza, legendarnego przewodnika i ratownika Klimka Bachledę, poetów-taterników Jana Długosza i Wiesława Stanisławskiego, pilotów i ratowników TOPR-u, którzy zginęli w katastrofie śmigłowca podczas akcji ratowniczej w Dolinie Olczyskiej w sierpniu 1994 roku, oraz wielu innych turystów, taterników i ratowników. Upamiętnieni zostali także ci, którzy zginęli w innych górach, ale związani byli z Tatrami, m.in. Jerzy Kukuczka i Wawrzyniec Żuławski. Motto cmentarza brzmi: "Martwym na pamiątkę, żywym ku przestrodze".

Po 40 minutach zwiedzania ruszyliśmy czerwonym szlakiem tzw. „Magistralą Tatrzańską”  w dalszą drogę i stromym podejściem z wieloma zakosami  dotarliśmy na „Przełom Pod Osterwą” a następnie na  szczyt „Osterwa” 1979 m npm. Wyjście na ten szczyt od  schroniska  zajęło nam 1,5 godz. no i oczywiście zatrzymaliśmy się tutaj dłużej by zrobić piękne zdjęcia otaczających nas krajobrazów w dole i wysokich szczytów dookoła nas. Widoki roztaczały się na płd. na Kotlinę  Spisko-Liptowską z największym miastem Poprad , dalej na płd. na Niżnie Tatry, daleko na płd. zachód na sztuczne jezioro Liptowska Mara, na płn-zachód na „Grań Baszt” z „Szatanem” (2432), na płn. na „Kasprowy Wierch” (2346) – „Wołowy Grzbiet” – „Kopę Popradzką” i z tyłu na „Rysy” (2503), na „Wysoką” (2560), „Ganek” (24590 , „Rumanowy” (2428), „Żłobisty Szczyt” oraz Żelazne Wrota. Na wschód tuż na  Przeł. Pod Osterwą na szczyt „Tępa” (Tupa) oraz „Klin”

Każdy z nas również szybciutko coś przekąsił po tym absorbującym podejściu, by potem przez „Przełęcz pod Osterwą” (1966 m.)  trawersując szczyty „Tępa” i „Klin” (powyżej 2030m npm ponad „Doliną Wielkiej Huczawy” osiągnąć środkowe piętro „Doliny Stwolskiej a  następnie zeszliśmy do Batyżowieckiego Stawu na wysokość 1884m npm. Staw jest jedynym większym jeziorem w Dolinie Batyżowieckiej i obejmuje obszar 3.48 ha a głębokością sięga prawie 9 m.   Znad jeziora roztaczały się piękne widoki na otoczenie doliny a także „Zmarzły Szczyt”, Kaczy Szczyt”, „Batyżowiecki Szczyt” oraz  najwyższy szczyt Tatr – „Gerlach” (2655m npm.) Wykonaliśmy tutaj setki pięknych zdjęć i ponownie odsapnęliśmy przed ostatnim już etapem naszej wędrówki czyli powrotem. Na drogę powrotną Pan Andrzej wybrał szlak żółty przez „Dolinę Stwolską” aż do miejscowości Wyżne Hagi  gdzie czekał na nas nasz autokar.

Wszyscy uczestnicy naszej wędrówki odetchnęli z ulgą na widok pojazdu, gdyż każdy po tych kilkunastu godzinach(13 godzin do tej pory) czuł zmęczenie choć trzeba przyznać, że wszyscy dzielnie znosili trudy tej wyprawy i nikt nie biadolił choć przed nami było jeszcze 1,5 godz. drogi powrotnej do Jordanowa. W autokarze większość z nas ucięła sobie małą drzemkę, aż do Nowego Targu gdzie wjeżdżając na dwupasmówkę zobaczyliśmy ogromny korek w którym utknęliśmy na 40 minut. Do Jordanowa dotarliśmy o 21.30 i każdy szybciutko pędził w swoją stronę by czym prędzej wskoczyć do wyrka.

Nieprawdopodobny był przedział wiekowy w naszej grupie turystycznej, gdyż najmłodsza uczestniczka miała niespełna 6 lat a najstarsza 66. Bardzo pocieszający jest fakt, że swoje miejsce ( miejmy nadzieję że na stałe)  znalazła młodzież z Gimnazjum i szkół średnich a także młodzież pracująca.