galeria zdjęć

 

Z wylotu Doliny Małej Łąki na Czerwone Wierchy…

 

17 października 2010r Grupa Turystyki Górskiej przy MOK w Jordanowie wyruszyła na kolejne  szczyty Tatr Zachodnich..

Ze względu na niezbyt optymistyczne prognozy pogody nie mieliśmy dokładnie  ustalonej trasy wyprawy i decyzje miał  podjąć przewodnik w Zakopanem. Po dojechaniu do wylotu  Doliny Małej Łąki ,wspólnie wybraliśmy jedną spośród trzech tras turystycznych zaproponowanych przez Pana Andrzeja Bulandę. Postanowiliśmy zdobyć w rozłożystym  masywie  Czerwonych Wierchów dwa szczyty tj.:Małołączniak (2096 m/)  i Kopę Kondracką (2005 m). Tego dnia nasza trasa prowadziła przez Przysłop Miętusi (1187 m), Kobylarzowi Żleb (1431 m), Małołączniak, Małołącką Przełęcz (1924 m), Kopę Kondracką (2005 m), Przełęcz Kondracką (1863 m ) i Dolinę Kondratową . Już o godzinie 7.00  wyruszyliśmy niebieskim szlakiem w okolice  Przysłopu Miętusiego ,dawnego obszaru pasterskiego. Pierwszy trzon nazwy – słowo Przysłop pochodzi  z j.włoskiego i oznacza przełęcz. Drugi trzon nazwy wywodzi się od górala  Tomasza Miętusa ,który w 1595r otrzymał ten teren wraz z doliną  od króla Zygmunta III Wazy. Trasa naszej wędrówki biegła dalej w górę tzw .Hawiarską Drogą , którą zwożono dawniej rudę żelaza z kopalni na zboczu Skoruśniaka. .  Niebieskim szlakiem szliśmy ścieżką  wśród sosen  ,buków i klonów w jesiennych barwach.. Podczas odpoczynku przewodnik zapoznał nas z legendą góralską ,,Trzy chmurki nad Mietusią”, która opowiada o powstaniu Wantul  w lesie poniżej Wielkiej Świstówki..

Zacytuję legendę z pozycji książkowej  Józefa Nyka ,,Tatry Polskie ‘’:

,,Tam ,gdzie dziś piętrzą się wanty, pasły się kiedyś owce i dymiły szałasy. Przyszedł ku nim żebrak po prośbie, źli pasterze przepędzili go jednak. Ujął się za nim tylko mały chłopiec, pasący swoją owieczkę. Dziadek powiedział do niego szeptem: patrzaj  w niebo, a kiedy przyjdą trzy chmurki – uciekaj. W południe pasterze doili owce, a na błękitne niebo wypłynęły trzy obłoczki, jeden za drugim. Chłopiec zerwal się do ucieczki, owieczka pobiegła  za nim.. Wtedy ogromny grzmot wstrząsnął górami , nad które wystrzelił słup białych pyłów. To runęła cała góra i przywaliła pasterzy wraz z szałasami. Spod want słychać dziś w południe turlikanie dzwonków i beczenie owiec.”

Największym wyzwaniem dla uczestników na trasie  był Kobylarzowy Żleb- głęboki wąwóz o stromych ścianach. Dno wąwozu usłane było piargami i rumowiskami skalnymi, co sprawiło ,że przejście dla niektórych z nas  było mozolne i uciążliwe. Sprawnie natomiast grupa pokonała 12 m próg skalny ubezpieczony łańcuchem i pomocną dłonią przewodnika i  mężczyzn będących w grupie. Podczas wspinania się na płytę dostosowaliśmy się do poleceń przewodnika o  zachowanie  szczególnych  środków  ostrożności, poprzez złożenie kijków/unieruchomienie ich na plecaku/ i włożenie rękawiczek . Na szczęście było sucho i nie ześlizgiwaliśmy się zj gładkiej powierzchni.  Aby nabrać sił do  pokonania wąwozu na całej długości  zrobiliśmy sobie przerwę na posiłek i  krótki odpoczynek . Na tej trasie częściej niż zwykle pojawiało się pytanie -,,A daleko jeszcze ?’’, które wywoływało śmiech i pozwalało pokonać własne słabości.

 Żleb wyprowadził nas na rozległy i trawiasty obszar Czerwonych Wierchów,  a wraz z nimi na ,,morza chmur i mgieł”. Pomimo niedoskonałej widoczności przewodnik określił w terenie dalszą trasę na Małołączniak i Kopę Kondracką- szczyty ,które były głównym celem naszej wyprawy.  Podejście na Małołączniak było trochę mylące, gdyż pojawiło się kilka wzniesień zanim go  zdobyliśmy  o godz.11.55. Ponieważ szczyt Małołączniaka  ma spłaszczony wierzchołek  rozsiedliśmy się wygodnie i oczekiwaliśmy na widoki . Udało nam się zobaczyć tylko przez chwilkę kolejne szczyty Czerwonych Wierchów /Ciemniak i Krzesanicę/ oraz wierzchołki Tatr Wysokich. Upamiętniliśmy to na zdjęciach, które z zapałem na całej trasie przy odrobinie widoczności robił Dyrektor MOK - Jan Hanusiak.

W tym miejscu przewodnik opowiedział nam o różnych wypadkach, jakie zdarzały się w tym rejonie szczególnie w zimie. Podczas mgły łatwo tutaj zabłądzić , dlatego też trzeba się trzymać ogólnego kierunku wschód-zachód i podążać za drewnianymi  palami, poza które nie wolno wychodzić. Porośnięte murawą szczyty obrywają się niepostrzeżenie i łatwo o wypadek.  Pan Andrzej nawiązał do własnych doświadczeń z wypraw zimowych w to miejsce, uwrażliwiając na gotowość rezygnacji z zaplanowanej trasy w sytuacji niesprzyjających warunków pogodowych w trosce o zdrowie /życie /własne i innych uczestników wspinaczki. 

Po odpoczynku , w ciągu 40 min. zeszliśmy granicą polsko-słowacką  na Przełęcz Małołącką  znajdująca się na wysokości 1924 m . Łagodne zbocza przełęczy wpłynęły na poczucie relaksu i radości z obcowania  z grupą  i  tatrzańską jesienną przyrodą.

Zaprawieni fizycznie  na Kobylarzowym Żlebie bez trudu  podeszliśmy trochę do góry i byliśmy o 13.05 na kolejnym szczycie- Kopie Kondrackiej( 2005 m). Szczególnie na jej zboczach czerwieniejąca sit skucina nadawała czerwony kolor, charakterystyczny dla Czerwonych Wierchów.  

Na Przełęczy Kondrackiej przewodnik zwrócił naszą uwagę na   tabliczki informujące o szlakach  prowadzących z tego miejsca na  : Giewont ( niebieski), Dolinę Małej Łąki (żółty) i Halę Kondratową ( niebieski). Właśnie w tym miejscu pojawiły się plany następnych tras turystycznych. Pozostał tylko wybór jednej z nich , stosownie do listopadowej aury.

Na wysokości 1335m, w przytulnym  schronisku na Hali Kondratowej odpoczęliśmy , zakupiliśmy pamiątkowe kartki pocztowe i wyruszyliśmy już  po prostej powierzchni  w stronę Kuźnic. Pomimo przebytej kilkugodzinnej trasy ,uczestnicy szli szybko , gdyż robiło się chłodno i zapewnie wielu z nich zaczęło  myśleć o ciepłej herbacie  z imbirem i cytryną .

W krótkim czasie zeszliśmy do malowniczej Doliny Bystrej ,gdzie stoi Schronisko na Kalatówkach(1198 m). Z rozmów dowiedzieliśmy się ,że wielu z nas wychodząc na Giewont odwiedziło już to miejsce. Nieopodal schroniska zobaczyliśmy szałas  służący  do wypasu kulturowego , który prowadzi  baca Andrzej Staszel.

Na trasie do Kuźnic   wsłuchaliśmy się w szum Wywierzyska Bystrej, zw. też Kalackim. Stanowią  go dwa duże  i blisko siebie położone źródła krasowe  o wydajności średnio 320 l/s. W suche i mroźne zimy źródło całkiem traci wodę. W jego okolicy pod skałami przechodzą korytarze Jaskini Bystrej. W lutym 1987r podczas próby pokonania przez grotołazów z Krakowa V syfonu /700 m od otworu/  ginie 26-letni Jugosłowianin  A. Petrujkić. Akcja wydobycia  zwłok odbiła się  echem całej Polsce i dopiero w marcu  specjalna ekipa ratownicza z Francji po opróżnieniu wody z syfonów/I-IV/ wydobyła zwłoki grotołaza . Po tym wypadku oba otwory jaskini zostały zamknięte przez TPN drewnianymi balami uniemożliwiając w ten sposób dostęp do niej.

Ostatnim punktem w którym się zatrzymaliśmy była Pustelnia Brata Alberta. Część uczestników  grupy udała się z przewodnikiem na jej  zwiedzanie, a pozostali prowadzili  towarzyskie rozmowy. Poznaliśmy  też znajdujące się opodal  miejsce Klasztoru  Sióstr Albertynek i Klasztoru Albertynów na Śpiącej Górze .

Jak zwykle nastąpiła chwila na podziękowania i  pozytywne refleksje z trasy  na forum grupy. Pojawiły się one zarówno ze strony stałych uczestników  jak i 5-ciu turystów, którzy po raz pierwszy  spędzili dzień  w Tatrach Zachodnich w towarzystwie Grupy Turystycznej  przy MOK w Jordanowie. Zapewnili nas, że jeszcze się spotkamy…

 

Czy wiesz, że

Grotołaz - termin określający kogoś zajmującego się turystyczną oraz sportowa eksploracja jaskiń. Używa się tez określenia speleolog. 

Syfon - odcinek korytarza wypełniony po strop wodą , łączący korytarze częściowo suche. Aby go pokonać konieczne jest nurkowanie.

Wantule- część Doliny Miętusiej pokryta rumowiskiem ogromnych wapiennych bloków skalnych. Nazwa pochodzi od góralskiego słowa wanta-duża skala, blok skalny. Położone są powyżej Wyżniej Miętusiej Równi. Niektóre z nich mają do 2500 ton, wszystkie razem około 45mln ton. Powstały pod koniec ostatniej epoki lodowej, w wyniku obrywu skalnego z Chudej Turni w zboczu tzw. Dziurawego. Lodowiec pokrywający całą dolinę, przesunął je ok. 0,5 km w dół. Wantule nie sa dostępne dla turystów. Najbliżej nich prowadzi niebieski szlak od wylotu Doliny małej Łąki poprzez Przysłop Miętusi na Małołączniak.

Wywierzysko- źródło krasowe. Wody opadowe wnikają pod ziemie gdzie się łączą i na powierzchnię wydostają się jako obfita rzeka.

Wypas kulturowy- wypas owiec i bydła na chronionych obszarach parków narodowych

z zachowaniem licznych ograniczeń np.: koncesja na wypas baców, używanie psów miejscowej rasy; tradycyjny sprzęt ,odzież bacy i juhasów. Wypas ma przeciwdziałać niekorzystnym zmianom w środowisku przyrodniczym

 

                                                                                 Opisała uczestniczka – Ewa Wilk