galeria zdjęć

20 września 2009 roku - WYCIECZKA PIESZA GRUPY TURYSTYCZNEJ NA „CZERWONE WIERCHY” W TATRACH POLSKICH

To już kolejna wyprawa zaplanowana przez nasza prężna Grupę Turystyczna. Tym razem na czwartkowym spotkaniu turystycznym poprzedzającym wycieczkę padła propozycja by wyruszyć na Czerwone Wierchy, gdyż o tej porze roku  roślinność  w tym rejonie przybiera barwę czerwona i stąd taka nazwa tego obszaru. W dniu 7 września wstaliśmy wcześnie rano by już o godz.6.00 zjawić się przed bankiem Spółdzielczym, przed udaniem się w drogę pozostało nam tylko udać się do Szkoły Podstawowej by oddać nasze głosy w wyborach na Burmistrza Miasta i  6.15 wyruszyliśmy do Zakopanego.  Nasza piesza wycieczka rozpoczęła się z Kuźnic do których dotarliśmy busikami. Przed nami perspektywa blisko 17 km w górach, więc ostro ruszyliśmy na szlak do schroniska na Kalatówkach. Pogoda zapowiadała się  przepiękna i ranne rześkie powietrze zapowiadało słoneczny dzionek. Początek trasy nie sprawił nikomu żadnych problemów, gdyż szliśmy dosyć szeroką ubita dróżką i po 1.5 godz. dotarliśmy do schroniska. Oczywiście zatrzymaliśmy się w nim na pół godziny aby coś przekąsić na drugie śniadanko a poza tym po takim rannym spacerze apetyty wszystkim dopisywały. Na tej naszej wyprawie było 28 osób w tym sporo dzieciaków w wieku 8-10 lat, więc przyglądaliśmy się im bacznie czy dają sobie rade, ale nasze obawy czy dzieci podołają trudom wycieczki były zbyteczne.

Od schroniska ruszyliśmy zielonym szlakiem ścieżką prowadzącą na długim odcinku wzdłuż Polany Kondratowej, która zajmuje płaskie dno doliny o tej samej nazwie. Wchodząc między kosodrzewinę na końcu polany, szlak zaczyna wznosić się łagodnie pod górę. Z czasem nastromienie wzrasta, a w górnych partiach, pod przełęczą, ścieżka tworzy liczne zakosy. Przez całą drogę podejścia dobrze widać południowe, łagodne zbocze Giewontu. Cała droga którą dotychczas pokonaliśmy, aż na Kopę Kopę Kondracką trwała ponad 3 godz, gdyż po drodze mieliśmy kilka postojów na mały odpoczynek. Kopa Kondracka (2005 m n.p.m.) to szczyt w Tatrach Zachodnich należący do grupy Czerwonych Wierchów, najniższy z nich. Leży w głównym grzbiecie Tatr, pomiędzy Suchym Wierchem Kondrackim, oddzielona od niego przełęczą Pod Kopą Kondracką i Małołączniakim, od którego oddzielona jest Małołącką Przełeczą.  Pogoda była wyborna a więc upajaliśmy się cudownymi widokami idąc w stronę Małołączniaka (2096 m n.p.m), który zbudowany jest z wapieni i dolomitów, a część szczytowa przykryta jest warstwą granitu. Jest to dosyć dobrze wyodrębniony szczyt. Na południe jego zbocza opadają do słowackiej Doliny Cichej, na północ tworzy długie ramię, tzw. Czerwony Grzbiet oddzielający Dolinę Małej Łąki od Doliny Litworowej i Doliny Miętusiej. Czerwony Grzbiet ma niewielkie stosunkowo nachylenie i płaski, długi wierzchołek, ale niżej jego zbocza podcięte są stromymi urwiskami. Na szczycie tej góry ponownie zrobiliśmy sobie postój bo przed nami jeszcze 2 szczyty należące do Czerwonych Wierchów, Krzesanica i Ciemniak. Niektórzy z nas troszkę już czuli zmęczenie w swoich nogach ale dzieciaki zachowywały się jakby dopiero zaczynały wycieczkę co wprawiało nas w zdumienie skąd w nich tyle sił. Po pół godzinnym postoju poderwaliśmy się kolejny raz i ruszyliśmy na Krzesanice (2122 m n.p.m) która jest najwyższym szczytem zespołu Czerwonych Wierchów w Tatrach Zachodnich, równocześnie też najwyższy polski szczyt zbudowany ze skał osadowych (wapienie, dolomity). Krzesanica wznosi się nad polską Doliną Miętusią i słowacką Doliną Cichą. Nazwa szczytu pochodzi od północnej ściany zwanej krzesaną. W ścianę tę wcina się polodowcowy kocioł - wisząca Dolina Mułowa. Po dotarciu na ten najwyższy szczyt byliśmy wszyscy dumni, że nam tak dobrze poszło i oczywiście uwieczniliśmy nasz wyczyn wieloma fotkami. Teraz pozostało nam tylko dotrzeć na ostatni już szczyt ciemniaka który leży nieco niżej bo na (2096 m n.p.m) i zbudowany jest ze skał wapiennych i dolomitów. Już w połowie lata pędy rosnącego tutaj situ skucina zaczynają brunatnieć, nadając szczytowi czerwone zabarwienie. Na Ciemniaku następuje załamanie głównej grani Tatr o 90°. Z masywu Ciemniaka od północy opadają do Doliny Mułowej strome, lecz nieduże urwiska. Nazwa szczytu pochodzi prawdopodobnie od tej właśnie doliny, zwanej dawniej przez pasterzy Doliną Ciemną. Na zachodnim zboczu Ciemniaka znajduje się wlot do Jaskini Lodowej Litworowej.

Dotarliśmy do celu naszej wyprawy i teraz pozostało nam jedynie zejść, więc ruszyliśmy w stronę skały Piec